Solidarité Ukraine
INED Éditions. Archiwum Dźwiękowe, Europejska pamięć o Gułagu

BioGrafie

44
×

Włodzimierz  SIDERSKI


Władimir Siderski urodził się w 1926 roku. Był synem jednego z uczestników Rewolucji Październikowej, który zajmował wysokie stanowiska polityczne i administracyjne na Ukrainie i został rozstrzelany w 1937 roku. W ten sposób Władimir stał się synem wroga ludu. Początek wojny zastał go w Kijowie, a najpierw został ewakuowany do Tomska a następnie do Moskwy. Na Syberię pojechał bez matki, gdyż była ona żoną «wroga ludu», a jako „sprzyjającej Niemcom" nie wolno jej było opuszczać miasta. Zmarła na tyfus.

W kwietniu 1945 r. pozwolił sobie na krytykę stalinowskich represji, za co został aresztowany i skazany na łagier. Najpierw został wysłany do Rybińska, a następnie do Pieczory, gdzie spędził kilka lat. Uważa się za «szczęściarza», ponieważ od pewnego momentu - w porównaniu z innymi więźniami - poprawiły się jego warunki bytowe.

Po zwolnieniu w 1951 r. wrócił na Ukrainę, ale nadal miał zakaz wstępu do Kijowa oraz do większych miast Ukrainy i przebywania na terenach przygranicznych. Znalazł pracę w Czernikowie, mimo że nie dało się tak zupełnie ukryć przeszłości. Następnie wrócił do Kijowa i dziś uczestniczy w pracach komisji ds. rehabilitacji represjonowanych.

PDF (55.08 KB) See MEDIA
Fermer

Aresztowanie ojca (w wersji oryginalnej - RU)

«Jeśli kogoś aresztują z jakiegokolwiek powodu, politycznego lub kryminalnego, to zaczynali od rewizji mieszkania. Mojego ojca aresztowali na ulicy. Wówczas kandydował na członka Rady Najwyższej ZSRR. Było to w 1937 r., po uchwaleniu stalinowskiej konstytucji ZSRR. Pierwsze wybory do Rady Najwyższej Sowietów odbyły się 19 grudnia i mój ojciec pojechał na spotkanie z wyborcami. W tamtych czasach zazwyczaj był tylko jeden kandydat. Zresztą sam odprowadziłem go i jego asystenta na dworzec.

Minęły dwa czy trzy dni, (mama mi powiedziała dopiero później), zatelefonowano do niego z obwodowego komitetu partii i kazano wracać, nawet przysłano po niego samochód i wręczono telegram od Kosiora: „Wycofajcie swoją kandydaturę, wymyślcie jakiś powód i natychmiast wracajcie do Kijowa". Ojciec wrócił do domu, ogolił się i poszedł do pracy. Kiedy wysiadł z samochodu pod Ministerstwem Rolnictwa, już czekali na niego i kazali mu przesiąść się do innego samochodu. [cisza] 

W tym czasie chodziłem do szkoły. Wróciłem do domu, mama otworzyła drzwi i powiedziała: “Wowka, bądź cicho, mamy rewizję.” [cisza] 

Nastąpiło przeszukanie. Przeglądali każdą rzecz; to nie dzieje się tak, jak niektórzy mówią, że cały dom jest przewrócony do góry nogami. Nic takiego. Wszystko poszło dobrze, normalnie. Oczywiście na początku, pytali, gdzie jest broń. Mój ojciec miał dwa pistolety, z czasów wojny domowej, a może i nie, nie wiem dokładnie, więc najpierw broń, to jest dość naturalne. Potem zebrali wszystkie rzeczy mojego ojca. Mieszkaliśmy w domu, w którym wszystko należało do państwa.

Mój ojciec był średniego wzrostu, a ja byłem mniej więcej tego samego wzrostu... i moja matka podeszła do komendanta i zapytała: "Czy mój syn może zostawić sobie część rzeczy swojego ojca? - Proszę, weźcie to, co uważacie za konieczne." Wzięła skórzany płaszcz, który potem nosiłem do Instytutu, buty, dwa lub trzy krawaty. Mieliśmy bibliotekę, około trzech tysięcy książek, moja mama zapytała, czy może zatrzymać cos z literatury, „Proszę bardzo". Wzięła do ręki sześć tomów Puszkina wydanych przez Akademię Nauk z okazji setnej rocznicy śmierci poety. Zachowałem go, bo był na nim podpis mojego ojca. Tak wyglądała rewizja. Był też taki człowiek z tej brygady, który włożył coś do kieszeni, a jego szef go przegonił i powiedział: “Później się rozliczymy.”

Ale wiem, że w niektórych domach były naprawdę kradzieże i wszystko zostało wywrócone do góry nogami. Wtedy to był koszmar. »